Plener ślubny w górach

Pomysł na plener ślubny w górach od dłuższego czasu zajmował moją głowę. Nie ukrywam, że pierwsze plany obejmowały sesję fotograficzną jesienią. Koniec końców razem z Gosią i Markiem trafiliśmy wspaniałą pogodę w samym środku zimy. Kompletny brak chmur na niebie i mocne słońce. Duże wyzwanie stało przed nami. Jak sobie poradziliśmy? Zapraszam na relację z pleneru ślubnego w Karpaczu i okolicach.
Duży udział w planowaniu wyjazdu miała Para Młoda, za co im serdecznie dziękuję. 🙂

Wyciąg na Kopę

Postanowiliśmy, że na początek wyciągamy największe działa, czyli atakujemy górę Kopę. Szybka zmiana ubrań, gorąca czekolada i w drogę. Pierwszy przystanek – wyciąg na Kopę. No to jedziemy.

Na górze nieprawdopodobnie wiało. Para Młoda nie traciła jednak zapału!

 

Przejrzystość powietrza była bardzo dobra. Wykorzystując okazję, postanowiliśmy pstryknąć zdjęcie.

Wejście z powrotem, pod górę nie było już takie łatwe.

Na szczęście udało nam się podejść. Na górze pojawiły się wielkie połacie śniegu i Śnieżka w tle! Nie sposób było nie zrobić zdjęcia.

Gdy ja rozkładałem sprzęt do następnego zdjęcia, Gosia z Markiem bawili się dobrze, choć momentami stali po kolana w śniegu.

Śnieżka w tle to za mało! Potrzebujemy jeszcze słońca!

Czas na porządne selfi z sesji plenerowej! Tak, ten w środku to ja 🙂

Kolejne ujęcia ze słońcem. Tym razem już bez Śnieżki.

Podszedłem kawałek dalej, żeby znaleźć miejsce na kolejną fotografię. Młodzi nie próżnowali… 😉

Po kilku próbach i kilkudziesięciu obrotach, mamy piękne zdjęcie! Hmm, gdzie się podza

Gdy wracaliśmy do wyciągu, żeby zjechać z góry Kopa, taki oto widok pojawił się przed naszymi oczami:

Postanowiłem wykorzystać okazję.

Wracamy do Karpacza

Materiał gotowy. Przed nami był 15 minutowy zjazd z Kopy. Podziwialiśmy widoki.

Po akcji zdjęciowej na górze, potrzebna była nam reorganizacja. Wróciliśmy więc do samochodu. Uzupełniliśmy delikatnie kalorie i suche ubrania oraz gadżety. Następny cel: dziki wodospad na rzece Łomnicy. Komu w drogę temu… sanki!

Czas, żebym i ja poszalał z aparatem. Dziki wodospad to naprawdę piękne miejsce.

Zimowa aura jest bardzo wymagająca ale warto!

Królewna Śnieżka

Po szaleństwach ze śniegiem, Pani Młoda już trochę zmarzła, poniższe zdjęcie wyszło bardzo naturalnie…

Powyżej dzikiego wodospadu rzeka Łomnica w pięknej aurze.

Zostawić Młodych na chwilę…

Zmiana na sankach. Czas na Gosię.

Po całodziennych szaleństwach, zaczęło doglądać nas piękne, zachodzące słońce.

Plener ślubny w górach? TAK!

Taka to była nasza wyprawa na zdjęcia do Karpacza. Bardzo się cieszę, że pogoda nam dopisała, jak również siły i nastroje. Plener ślubny w górach to wyzwanie. Czy warto? Oczywiście. Niepowtarzalne fotografie i bezcenne wspomnienia zostaną na zawsze!

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, oceń go poniżej 🙂

[Ocen: 15 Średnia: 4.6]

Posted on

One thought on “Plener ślubny w górach – relacja i zdjęcia

  1. Może to zasługa towarzystwa, ciągłych wygłupów i śmiechu, ale ja dzień sesji wspominam niezwykle miło. Nie należę do osób szczególnie odpornych na zimno, ale tego dnia w ogóle mi ono nie przeszkadzało (no może tylko na wyciągu gdzie człowiek nie miał możliwości tańczyć dla rozgrzewki). Polecam każdemu i raz jeszcze dziękuję Michałowi :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *