Wczasy w Chorwacji – cz. 1/3 – Węgry

Co to jest Dalmacja, po co jechać do Budapesztu i dlaczego taksówki są żółte? Tego i innych ciekawostek dowiesz się z tego cyklu artykułów. Co ważniejsze zobaczysz zdjęcia i od razu narobisz sobie ochoty na wyjazd. Przed Tobą wczasy w Chorwacji Anno Domini 2015.

Amok, szajba i pełny gaz!

Split - widok na miasto z wieżyJeszcze trzy lata temu kompletnie nie rozumiałem fenomenu wczasów w Chorwacji. Gdy podpytywałem znajomych o co w tym chodzi, niewielu potrafiło sensownie odpowiedzieć. Pytałem nawet mojego znajomego duchownego, który mając już wiek emerytalny, nadal uporczywie tam jeździł. Opowiadał jak pięknie jest w Istrii, na wyspach czy w Trogirze. Mówił, że ten kraj jest niedoceniany. Od nas tak blisko i tak cudownie powtarzał.

Co to w ogóle jest Dalmacja myślałem… Pewnego dnia siedząc w towarzystwie znajomych poruszyłem wątek wakacji. Szybko weszliśmy na temat wczasów w Chorwacji. Rozpoczęła się dyskusja. Próbowaliśmy wyjaśnić fenomen tego miejsca. Nie potrafiliśmy. Po chwili rozmowy, odezwała się jedna z obecnych koleżanek i mówi, że do Chorwacji jeździ już 7 lat. W to samo miejsce! Co trzeba mieć w głowie pomyślałem. Siedem razy do Chorwacji, to już było szaleństwo, ale 7 lat do tego samego miejsca? Całkowity amok i szajba, na pełnym gazie!

Mistrzyni powie gdzie jechać!

To była zima, początek 2014 r. Skoro planujemy z Martyną (moja Narzeczona, pisze na tym blogu czasem a na zdjęciu powyżej skacze z radości! :)) wakacje w Chorwacji i nie wiemy jeszcze w jaki rejon jechać, skorzystam z okazji i zapytam naszą siedmiokrotną mistrzynię chorwackich wojaży Kasię o to, gdzie proponuje się wybrać. Koleżanka zasugerowała mi, że mamy udać się do południowego rejonu Chorwacji, na Riwierę Makarską. Mówiła, że jest tam pięknie i przeuroczo. Jak raz pojadę to będę spędzał w Chorwacji każde wakacje itd. Ah, myślę sobie, tak tak, na pewno. Jeszcze mnie nie poniosło tak bardzo, żeby co roku jeździć w to samo miejsce.

A jednak…Kasia była tam siedem razy. Nie pozostało nic innego jak podjąć ryzyko. Następnego ranka siedziałem przy komputerze i wysyłałem zapytania o nocleg w Chorwacji.  Znalazłem pokój, wysłałem zaliczkę i w ten sposób zaplanowałem 10 dni wypoczynku na Riwierze Makarskiej. Miesiąc lipiec, czyli szczyt temperatur i sezonu.

Ciekawostka:

Średnia temperatura w ciągu dnia w lipcu w Dalmacji to 31 stopni Celsjusza. W nocy 21 stopni. Na dobrą sprawę, jak zaśniesz po drodze do apartamentu to nie zmarzniesz!

Przybyłem, zobaczyłem i się zakochałem…

Trasa przez Słowację i Węgry zaprowadziła nas do kurortu turystycznego w miejscowości Senj. Po 4 dniach tam spędzonych wreszcie czas na Riwierę Makarską! Baska Voda, to miejscowość w której spędziliśmy kolejne 6 dni. Tam się zakochałem w tym kraju do szaleństwa. Decyzja zapadła. W następnym roku jedziemy na wakacje znów do Chorwacji. Tak dużo jest jeszcze do zobaczenia!

Za nami wstęp, czas na konkrety.

Tym przydługawym wstępem chciałem nakreślić skąd wziął się pomysł na wczasy w Chorwacji. Powiedzieć Ci jak łatwo uległem oraz poddałem się gorącemu działaniu chorwackiego słońca i klimatu. Jeśli dotrwałaś do tego momentu, zasłużyłaś na świetną nagrodę. Zabieram Cię do meritum. Przed nami zdjęcia (wreszcie!). Na początek Budapeszt. W następnym wpisie Trogir i piękna starówka w Szybeniku!

Po 12 miesiącach zawitaliśmy z powrotem w Chorwacji. Tym razem trochę bardziej na północ, w środkowej Dalmacji, do miejscowości Srima, leżącej niedaleko Vodice. To był rok 2015. Co ciekawe nocleg znalazłem za pomocą Google Street View. Jechałem wybrzeżem Morza i oglądałem miejsca do spania. Kluczowa była właśnie lokalizacja jaką chciałem, czyli przy samym morzu. Jeśli spodobał mi się jakiś apartament, kontaktowałem się e-mailowo z właścicielem. Email brałem z tabliczki przed domem widocznej na Google Street View 🙂

Nocleg z Google Street View

Może wydawać się to dziwne ale dzięki takiemu przeglądaniu ofert, wiesz gdzie będziesz spać, jak wygląda okolica i czy będzie gdzie postawić auto. Szczerze polecam taką formę. Przetestowałem i się nie zawiodłem. Poniżej przykładowy widok na apartamenty:

Trasa do Chorwacji podzielona na dwa etapy. Pierwszy to wizyta na Węgrzech

Zacznijmy od początku, bo po drodze odwiedziliśmy Budapeszt na wieczorny spacer i nocleg. Następnego dnia mieliśmy w planach zobaczyć Jezioro Balaton a popołudniem stolicę Chorwacji, czyli Zagrzeb.

Czy wiesz, że:

Przepływająca przez Budapeszt rzeka Dunaj, dzieli to miasto na Budę i Pest.

Jeden nocleg po drodze, który podzielił trasę na dwa dni to był dobry pomysł. Rok wcześniej, gdy jechaliśmy pierwszy raz, postanowiliśmy także nocować po drodze. Padło na Bratysławę. To nie była najlepsza inicjatywa. Nauczeni doświadczeniami tym razem wybraliśmy Budapeszt. Mimo, że musieliśmy zboczyć trochę z drogi, ten wybór okazał się trafny. Budapeszt zjadł Bratysławę na śniadanie! Miasto jest piękne!

Wczasy w Chorwacji a my na Węgrzech!

Po kilku godzinach jazdy, dotarliśmy do stolicy Węgier. Mieliśmy kilka godzin na spacer. Jako, że oprócz fotografii mam fioła również na punkcie samochodów, żółte taksówki (jak w Nowym Jorku!) ujęły moje serce najbardziej. Do dzieła zatem! Aparat poszedł w ruch. Zobacz efekty w poniższej galerii.

Promenada Kígyó w Budapeszcie za dnia:

Promenada Kígyó nocą, w moim obiektywie:

Coś ekstra – chłodzące wentylatory

W tracie wizyty w Budapeszcie było bardzo gorąco, temperatura przekraczała 30 stopni Celsjusza. Spotkałem się tam pierwszy raz z wentylatorami, do których dołączony był wężyk z wodą. Kręcący się wentylator rozpraszał ją „rozsiewał” po okolicy, co bardzo przyjemnie chłodziło. Oj bardzo przyjemnie. Bardzo.

Chłodzący wentylator w Budapeszcie

Żeby nie było, że tylko Martynie było gorąco! Mnie też było ciepło. Właśnie się chłodzę. Mmmm…

Budapeszt nocą chłodzenie

eekkkkhhmmm… jedziemy dalej..! Rozmarzyłem się…

Nocleg i Balaton na deser

Po wyczerpującym spacerze po Budapeszcie, nadszedł czas na nocleg (znalazłem na TripAdvisor, niedrogo, całkiem przyjemnie) i wyjazd do Chorwacji.

Po drodze wstąpiliśmy na godzinkę zobaczyć Balaton, czyli największe jezioro na Węgrzech (także w Europie Środkowej)! Położone jest około 100 kilometrów od stolicy Węgier. Godzinka drogi.

Czy wiesz, że:

Z racji tego, że Węgry nie posiadają dostępu do morza, Jezioro Balaton często nazywane jest „węgierskim morzem„. Woda w tym jeziorze jest bardzo ciepła, bo średnia jego głębokość wynosi zaledwie 4 metry (najgłębsze miejsce ma tylko 12 metrów głębokości). Jezioro jest bardzo duże. Liczy 12 kilometrów szerokości i 80 kilometrów długości.

Hotele przy plaży, dużo hoteli

Co mnie zaskoczyło, to bardzo rozbudowane ośrodki turystyczne. Hotele przy samej plaży, duże i wysokie. Prawie jak na Florydzie w Miami! Na 2-3 dni chętnie bym tam został, gdyby nie zarezerwowany już nocleg w Chorwacji.

W kolejnym wpisie Zagrzeb, Morze, Szybenik i Trogir

Veni Vidi Vici. Możemy jechać dalej do Chorwacji ale o tym już w kolejnym wpisie. Co przed nami? Byliśmy w Zagrzebiu, Srimie, Szybeniku (tutaj nawet wykonywaliśmy sesję plenerową na starym mieście) i Trogirze. Działo się, działo, żeby nie być gołosłownym dorzucam jedną fotkę na zachętę! 😉

Więcej niebawem! 🙂

Aktualizacja (kwiecień 2016 r): druga część wpisu o wizycie w Zagrzebiu i Parku Narodowym Krka już jest!

Chcesz wiedzieć kiedy pojawi się wpis? Polub moją stronę na Facebooku.

[custom-facebook-feed id=Michal.Szczepanski.Fotograf num=3 width=100% height=400px likeboxwidth=500 likeboxhidebtn=true]

[Ocen: 1 Średnia: 5]

Posted on

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *